• Wpisów: 27
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 27 dni temu, 15:06
  • Licznik odwiedzin: 498 / 176 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
colorsoftherainbow
 
Mała poprawka, jednak na  Karolinę też nie można liczyć. No po prostu zajebiście, okazuje się teraz, że przyjaciół to ja nie mam. Zapewne w szpitalu to mnie tylko rodzice odwiedzą.. no cóż bywa ;( Jeszcze na dodatek dzisiaj i jutro mogę jeść tylko płynne rzeczy, jak ja marzę chociaż o kawałku suchej bułki, no ale może jakoś wytrzymam.
 

colorsoftherainbow
 
Hej. Moje choróbsko tak mnie wtedy dorwało, że jeszcze mam po nim pozostałości, i to jest strasznee. Nie mogę nawet za bardzo z domu wychodzić. i ja się pytam jak żyć. Na dodatek przez chorobę okazuję się, że za bardzo nie mam na kogo liczyć.. Tak to wszyscy są, ale jak przyjdzie co do czego to nikt, może wyjątkiem jest Karolcia, która na początku też <<nie miała czasu>>, ale już chyba zrozumiała, że jej potrzebuję, bo jak na razie nie moge liczyć na nikogo innego. Madzia w tym swoim Gdańsku siedzi, Klaudia się wyprowadziła za miasto, a ja siedze calymi dniami sama w domu. Mam już 190 godzin opuszczonych w szkole, z historii mi jedynka grozi, a pomyśleć, że w tamtym półroczu uczyłam się najlepiej w klasie i miałam najlepszą frekfencję. No ale teraz ważne, tylko to żeby zdać. Właśnie za chwilę idę na konsultacje z matmy, czeka mnie praca klasowa z geometrii, a ja się nawet nie uczyłam jeszcze. A w czwatek do szpitala idę, z jednej strony się cieszę, bo jakby mnie teraz nie przyjeli, to wtedy chyba dopiero w czerwcu, a do tamtego czasu, bym semestr zawaliła, i Bóg wie co jeszcze, już teraz dosłownie nie chcę mi się żyć.. Tylko w tym całym szpitalu najgorsze jest to, że będę miała kolonoskopie, blee, no ale jak to przeżyję, to już wtedy wszystko inne też. I jeszcze jest ten strach, co wyjdzie na tej kolonoskopii, mam nadzieje, że to nic takiego, dadzą mi jakieś leki, wszystko mi przejdzie i będę mogła żyć jak kiedyś.. oby.
 

colorsoftherainbow
 
Po dość długiej nieobecności postanawiam znowu pisać. :) Nie wiem czy coś z tego będzie, czy nie, ale chociaż spróbuję. Więc pierwsza sprawa, ostatecznie moja Mama została konsultantką Avon  :) I właśnie dzisiaj przyszła paczka, czyli to co tygryski lubią najbardziej :D Zamówiłam sobie kilka kosmetyków, a mianowicie:

♥ Krem do stóp, pomarańcza i cynamon :)

Zdjęcie0687.jpg

Zapach śliczny, choć nie przepadam za cynamonem, to mi się akurat podoba. Jeszcze nie używałam, ale po kąpieli, na pewno wypróbuję, już się doczekać nie mogę :D

♥Sztyft przeciw otarciom stóp.

Zdjęcie0697.jpg

Jestem ciekawa tego produktu, buty mnie niestety dość często obcierają, więc jeśli będzie działał to by było zajebiście :)

♥Szminki Colortrend, Valentine i First date.

walentynkowy_pocalunek.jpg

Valentine daje fajny delikatny kolorek, do szkoły idealna, a co do First Data to mi się całkiem podoba. :)

♥Perełki brązujące

Zdjęcie0693.jpg

Jeszcze ich nie używałam, miałam wcześniej rozświetlające i jestem zadowolona.

♥Odżywka. Colour protection.

Zdjęcie0688.jpg

Miałam wcześniej wersję do włosów niesfornych (pomarańczowa) i była całkiem ok, Co prawda włosy to ja farbuję tylko szamponetką, ale dla mnie odżywka jest głównie po to żeby włosy rozczesać he he :)

♥Balsamy do ust, colortrend, white chocolate i chocolate brownie.
Zdjęcie0691.jpg

W sumie biała czekolada nie pacnie jakoś wow, ale jest ok, chociaż chocolate brownie bardziej mi się podoba. :)

♥Roll on redukujący ślady po trądziku z kwasem salicylowym 2%

page.jpg

Niestety ja głupia chociaż wiem, że nie powinnam to zdarza mi się tych dziadów wyciskać i już doprawiłam sie przebarwień na brodzie (dosyć widocznych) i korektor idzie u mnie jak woda. niestety. Więc jeśli to podziała to ja będę skakać z radości.

♥Kredka do oczu, colortrend, white

Zdjęcie0694.jpg

W sumie to zwykła biała kredka już się od roku zbierałam, żeby sobie białą kredkę kupić he he :)

I zakupów Avonowskich to wszystko :)

                  *********

I na koniec mały bonus. Mruczysławek ♥ ♥ ♥  Hmm. na pierwszy rzut oka nie widać, ale po dłuższym wpatrzeniu się możemy dostrzec, że padł ofiarą mojej nowej szminki he he :D

Zdjęcie0698.jpg